Czego nie zamawiać w restauracjach?

Ketchup do pizzy w prawdziwej włoskiej restauracji? Sok do piwa w wysokiej klasy browarni? To tylko niektóre wyskoki klientów, o których chce jak najszybciej zapomnieć szanowany szef kuchni czy barman.

To faux pas popełniane przez klientów, ale takie można jeszcze wybaczyć zgodnie z zasadą „klient nasz pan”. Można przymknąć na to oko. Sami kucharze z wieloletnim doświadczeniem w rozmaitych punktach gastronomicznych zaczynają przestrzegać potencjalnych klientów przed zamawianiem określonych potraw. Okazuje się, że nawet w najlepszych restauracjach szefowie kuchni mają na sumieniu małe albo większe grzeszki.

  1. Mydło i powidło

Trzeba omijać restauracje, które oferują dania z różnych stron świata. Jeśli nie specjalizują się w danym typie kulinariów, to nie są dobre w ogóle. Jeśli w karcie menu widzimy kebaby, pizze, schabowego, leczo, tortille i zupę z krewetkami, to czym prędzej uciekajmy.

  1. Zupy

Według kucharzy to zmora klientów. Zupy nie są odpowiednio przechowywane, zamawiane są zresztą najrzadziej, więc przeważnie mają już kilka dni. Jeśli trafimy na gulaszową, to możemy być pewni, że mięso jest zlepkiem resztek. Zupy w lokalach często gotowane są też na wywarze z kości albo odpadów mięsnych.

  1. Napoje tylko w butelkach

Pleśń i pająki w szklankach, robaki w kostce lodu. To nic specjalnego i naprawdę zdarza się każdego dnia. W słabej klasy knajpach naczynia myje się w brudnych zmywarkach, a lód mrozi ze starej wody, w kostkarkach, które nie były czyszczone od nowości. Kucharze przyznają, że roztopiona kostka lodu może przypominać olej albo będzie po prostu śmierdzieć.

  1. Wyszukane dania

Odradzamy dania, które nie są popularne. Jeśli karta menu zawiera tysiąc pozycji to i tak kilka jest tych szlagierowych, które zamawiane są najczęściej. Właśnie na takie trzeba postawić, bo tylko one mogą być świeże. Inne będą na pewno mrożone albo przyrządzone z produktów niewiadomego pochodzenia.

  1. Sosy

Unikajmy gulaszu, sosu bolońskiego i innych, w których podstawą jest drobno pokrojone mięso. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jest to mięso, które zostało z poprzedniego dnia. Ta sama zasada dotyczy potraw typu „specjalność szefa kuchni” albo „danie dnia”. Lokale dają na nie promocje, by jak najszybciej zniknęły z kuchni.

  1. Surowizna

Odpadają też tatary, sushi (jeśli nie jesteśmy w susharni) czy surowe jaja. Jeśli nie chcesz zarazić się salmonellą i innymi wytworami, które siedzą w surowiźnie, lepiej takich dań unikaj.

  1. Dania za miliony

Nie ma sensu zamawiać najdroższych dań z całej karty. Takie potrawy zawierają tylko nikły procent produktu, który naprawdę kosztował krocie. Reszta skomponowana jest dokładnie na tych samych, które trafiają na talerze jako potrawy tańsze.

 

Złotą zasadą jest również bezwzględna życzliwość dla kelnerów. Uśmiech podczas składania zamówienia i przyjazne nastawienie to podstawa. Wystarczy jedno krzywe spojrzenie, naburmuszona mina albo niemiły zwrot, by na naszym talerzu wylądowały odpadki. Tak, kelnerzy są mściwi i niestety mogą nam nieźle zagrać na nosie. Nam pozostanie tylko zajadać się oplutym kotletem albo ziemniakiem ze śmietnika.

Pamiętajmy jednak, że zasady te nie dotyczą wszystkich restauracji i nie można tutaj uogólniać. Warto jednak zastanowić się nad wyborem lokalu. Lepiej pójść do restauracji, która specjalizuje się w danym rodzaju kulinariów niż do tej, która jest swoistym koncertem życzeń. Dobra jakość to podstawa, dobre jedzenie kosztuje i nigdy o tym nie zapominajmy. Po obiedzie za 10 złotych raczej nie oczekujmy zbyt wiele.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *