Dziurka od Klucza

Warszawskie Powiśle to w ostatnim czasie jedno z najbardziej „modnych” miejsc w mieście. To tutaj powstały klimatyczne winiarnie, przytulne kawiarenki, lunch bary i zdrowe restauracje. Nie ma tu przepychu, króluje raczej prostota. Większość właścicieli samodzielnie przyrządza większość dań, dobierając składniki z ogromną uwagą. Tak jest również w Dziurce od Klucza, włoskiej restauracji, którą miałam przyjemność odwiedzić. Maleńki lokal mieści się przy ulicy Radnej 13. Z zewnątrz może nie wyróżnia się niczym szczególnym, no może poza ogromną kolejką dobijających się do środka ludzi.

Ja również nie dostałam się tam za pierwszym podejściem. Poszłam z przyjaciółmi na długi spacer wzdłuż Wisły i wróciłam po dwóch godzinach. Z miejsca otrzymaliśmy stolik i mogliśmy zamawiać pyszne dania. Ponieważ jestem miłośniczką kuchni włoskiej, spis serwowanych tu potraw naprawdę mnie ucieszył. Najbardziej fakt, że kucharz nie próbuje na siłę łączyć makaronowych kulinariów z innymi, może bardziej popularnymi nurtami. Nie znajdziemy więc nic, co przypominałoby kuchnię chińską, amerykańską ani polską. Tutaj przychodzi się na makarony!

Pappardelle, spaghetti, penne, tagliatelle? Do wyboru do koloru, a wszystko wyrabiane ręcznie. Oczywiście, w restauracji serwowane są też inne dania, nie tylko te makaronowe. Spoglądając w menu, zobaczymy, że oferowane są przystawki – przegrzebki w pomidorach i krewetki z chorizo na pewno zasługują na uwagę.

Z dań głównych próbowałam mule w ostrym sosie śmietanowym, pappardelle z królikiem na białym winie oraz spaghetti z krewetkami, szynką parmeńską i pesto z suszonych pomidorów. Moi towarzysze zamawiali kolejno: ośmiorniczki duszone w białym winie, sałatę ze smażoną kiełbasą chorizo i pieczonymi kasztanami oraz mix sałat z suszonymi pomidorami i wyrabianymi na miejscu grzankami. Oczywiście, każde danie posmakowałam i każde idealnie trafiało w mój kulinarny gust. Nie można też zapominać o deserze. Zamówiliśmy rzecz jasna tiramisu i limoncello.

Włoska uczta trwała w Dziurce od Klucza około półtorej godziny. W tym czasie najadłam się do syta i miło spędziłam czas. Trzeba również wspomnieć o całym wystroju wnętrz lokalu. Jest świeżo, jasno, minimalistycznie, z nutką nowoczesności. Jest przede wszystkim czysto i świeżo a ogromnym plusem jest roznoszący się po całym lokalu zapach włoskich dań. Widać wyraźnie, że właścicielom zależy przede wszystkim na dostarczaniu wrażeń kulinarnych więc i na dobrej jakości dania stawiają największy nacisk.

Rachunek również miło mnie zaskoczył. Każde danie główne to wydatek rzędu 33 złote. Za deser zapłacić trzeba 15 złotych. Moim zdaniem jak najbardziej warto. Wrócę do makaronowej mekki jeszcze nie raz. Mam nadzieję, że właściciele utrzymają lokal na takim samym poziomie. Na razie idzie im świetnie, co widać chociażby po zapełnionych do ostatniego gościa stolika.

Co ważne, chcąc wybrać się na obiad do Dziurki od Klucza lepiej zarezerwować stolik. Lokal jest naprawdę maleńki i może być problem ze znalezieniem miejsca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *