Pikanteria – Walecznych 68 A

Mieszkańcy Saskiej Kępy nie mogą narzekać na brak lokali gastronomicznych, w których serwowane są danie z różnych stron świata. Oczywiście, te najczęściej oblegane znajdują się przy ulicy Francuskiej, chyba najbardziej znanej na całej dzielnicy. Okazuje się jednak, że warto czasem pospacerować również po mniejszych alejkach, by odkryć nieziemskie smaki. Mi się to udało i to już dawno temu.

 Pikanterię przy ulicy Walecznych 68 A pierwszy raz odwiedziłam kilka lat temu i pałam do niej niezmienną miłością od „pierwszego wejrzenia”. Królują tu potrawy niewyszukane, wręcz dobrze nam znane. W menu główne miejsce zajmuje typowa kuchnia polska, w nieco nowoczesnej odsłonie.

W Pikanterii zachwyca już sam wystrój wnętrza. Na dwóch piętrach prym wiedzie styl retro: na parapetach stoją stare telefony, na ścianach wiszą obrazy na płótnie. Goście siadają przy drewnianych stołach. Chociaż restauracja serwuje dania najlepszej jakości, to goście nie czują się tu sztywno, śmiało można powiedzieć, że panuje tu swojska, luźna atmosfera.

W lokalu zjawiam się minimum raz na kilka miesięcy. Zawsze zaskakują mnie nowości w menu. Warto zaznaczyć, że Pikanteria każdego dnia oferuje różne specjalności i różne promocje. W środę warto przyjść tu na golonkę, w czwartek królują kartacze, flaki i kiszka ziemniaczana. W niedziele na stołach pojawiają się potrawy z dziczyzny, jadłam rosół z dzikiej kaczki z pierożkami oraz stek. Wszystko pyszne. Kolejną atrakcją są piątki, bo to wtedy mamy okazję zajadać się smakołykami przy muzyce na żywo.

Cieszą również ceny. Moim ulubionym daniem są polędwiczki wieprzowe po góralsku, podawane z placuszkami w żurawinie, z solidną porcją różnych surówek z kiełkami. Najczęściej zamawiam też barszcz czerwony z uszkami, które kucharz lepi tu na miejscu. Wszystkie danie przyrządzane są według autorskich receptur sprzed lat. Właśnie dlatego zachowany jest tu tradycyjny smak polskiej kuchni. Wracając do cen, są naprawdę przyzwoite. Za polędwiczki zapłacić trzeba 27 złotych i jest to porcja, którą naprawdę można się najeść. Ciekawą propozycją jest też „Towarzysze pomóżcie” za 49 złotych. Zamówiliśmy to danie kiedyś z przyjaciółmi. Na desce znalazło się 5 rodzajów mięsa, frytki, ziemniaki opiekane, surówki i rozmaite sosy. Najedliśmy się tym w 3 osoby.

W Pikanterii warto zamawiać też desery. Kiedyś moje serce skradło ciasto czekoladowe, serwowane na ciepło z kulką lodów waniliowych. Dzisiaj, niestety brakuje tego deseru w podstawowej karcie menu. Ciasto zostało zastąpione sufletem czekoladowym z malinami, który jest równie pyszny.

Jeśli chcielibyście odwiedzić Pikanterię w weekend, to warto dokonać rezerwacji telefonicznej. W lokalu bardzo często odbywają się imprezy zamknięte, przez co ilość stolików dla indywidualnych klientów jest ograniczona. W tygodniu nie powinno być problemu z wolnym miejscem – muszę koniecznie wybrać się tutaj w godzinach porannych, kiedy serwowane są śniadania, podobno fritattę robią tu najlepszą.

Na wizytę w Pikanterii przeznaczcie 100 złotych dla dwóch osób. Jestem przekonana, że spędzicie tam miło czas a Wasze doznania kulinarne będą tylko pozytywne. Osobiście, jeśli miałabym oceniać tą restaurację w skali punktowej, to Pikanteria zasługuje na pełne 10 punktów.

http://www.pikanteria.waw.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *