Winiarnia Żużu – Kazimierzowska 43

Historia polskich kulinariów nie wskazuje zbytnio, byśmy z jakimś wyjątkowym uwielbieniem raczyli się winami. Pod tym względem z całą pewnością daleko nam do Francuzów czy Włochów, którzy wino stawiają na stole podczas każdego posiłku.

Okazuje się jednak, że trend ten staje się i u nas coraz bardziej popularny. Czy wiedzieliście, że tylko na Podkarpaciu funkcjonuje aż 150 winnic? Jeszcze więcej jest ich w okolicach Zielonej Góry. Wino jest na tyle subtelnym trunkiem, że chętnie raczymy się nim podczas uroczystych obiadów czy romantycznych kolacji. Aby kosztować te rzeczywiście najlepszej jakości, wcale nie musimy przemierzać długich kilometrów. Osobiście, poszukiwałam go w stolicy, moim celem było znalezienie dobrej restauracji, w której takowe jest serwowane. Jako, że jestem laikiem w tych kwestiach, potrzebowałam lokalu, w którym obsługa doradzi mi, jakie wino wybrać do danej potrawy. I w ten właśnie sposób trafiłam na Kazimierzowską 43, do winiarni Żu Żu.

Winiarnia znajduje się w nowoczesnym biurowcu, na Mokotowie. Zaciszna uliczka wprowadza jednak od razu w wyjątkowy klimat. Podobnie zresztą jak i wnętrze lokalu. Żu Żu jest niewielkie – w środku ustawiono jedynie osiem stolików, mniej więcej tyle samo znajduje się na zewnątrz, w ogródku. Właśnie dzięki temu ma się poczucie kameralności i wyjątkowości tego miejsca. Znacznie gorzej odebrałabym winiarnię, gdyby odbywał się w niej tzw. wielkomiejski spęd. Taki, typowy jest raczej dla browarni, delektowanie się winem ma jak dla mnie odbywać się właśnie w takiej, przytulnej atmosferze. I ją z całą pewnością gwarantuje winiarnia przy Kazimierzowskiej 43.

Swoją degustację zaczęłam od zamówienia obiadu. Mój wybór padł na zupę cebulową i porcję świeżych muli – lokal serwuje je kilka razy w tygodniu i miałam akurat to szczęście, że w dniu moich odwiedzin była dostawa. Kelner, który przyjmował zamówienie dobrał do obiadu wino, które zamówiłam na kieliszki. Ponieważ wybrałam się do Żu Żu sama, raczej nie zdołałabym wypić całej butelki. Ale trzeba przyznać, że kolekcja tego trunku jest w tym lokalu naprawdę obszerna.

Jak oceniam smak dań? Cebulowa była obłędna, delikatna, ale z wyraźnym posmakiem cebulki. Mule przyrządzone wyśmienicie. Zresztą, nie tylko ja byłam nimi zachwycona. Widziałam, że i inni goście lokalu zajadają się nimi ze smakiem. Ponieważ nie jestem jakimś wybornym smakoszem win, powiem tylko, że mi smakowało i w moim odczuciu pasowało do zamówionego dania.

Warto jeszcze wspomnieć o cenach w winiarni. Za obiad z winem dla dwóch osób, zapłacimy średnio 140 złotych. Ja za swoją ucztę zapłaciłam niecałe 60 zł. Opłacało się. Myślę, że zarówno cenowo jak i smakowo lokal daje radę. Jeśli dodamy do tego przyjazny wystrój i naprawdę miłą, rzetelną i pomocną obsługę, to Żu Żu stanie się stałym punktem odwiedzin na prywatnej mapie ulubionych restauracji.

Dodam jeszcze, że specjalnością winiarni są steki – akurat nie miałam na mięso ochoty, ale na pewno wrócę tu, aby się nimi zajadać. Następnym razem na Kazimierzowską wybiorę się z przyjaciółmi i zajmiemy stolik w ogródku. Tutaj naprawdę można się nie tylko najeść, ale i zrelaksować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *